Andrzej Sternal
Konsultant IT · Sternal.IT
Nie zaczynałem od serwerowni. Zaczynałem od tego, że w firmie, w której pracowałem, ludzie przychodzili do mnie, kiedy coś nie działało.
W firmie importującej żywność z Azji nie trafiłem do IT - działu IT po prostu nie było. Ktoś kiedyś zauważył, że umiem, i od tego czasu zawieszony komputer, drukarka czy pytanie „jaki laptop kupić” lądowały u mnie, zanim ktokolwiek zadzwonił do zewnętrznej firmy.
W 2021 firma zabrała IT z zewnątrz do siebie i całe środowisko trafiło pod moją opiekę. Konta i uprawnienia, Microsoft 365, poczta, sieć, serwery, kopie zapasowe, bazy i ERP - trzydzieści kilka osób i ja. Przez pięć lat, do wiosny 2026, bez zespołu i bez zmiany, która przejmowała po siedemnastej.
Najwięcej nauczyła mnie jednak sytuacja, której nie ma w żadnym kursie: zewnętrzna firma odmówiła nam wydania dostępu do naszej własnej bazy - danych, które były nasze i za których przechowywanie płaciliśmy. Odzyskałem je sam. Dziś to ja jestem tą zewnętrzną firmą. Dlatego u mnie hasła, konta, licencje i dokumentacja są Twoje przez cały czas współpracy - a przy rozstaniu dostajesz komplet, nie fakturę za jego wydanie. Bezpieczeństwem zajmuję się przy tym na bieżąco, nie od święta - jestem członkiem Akademii Sekuraka.
Sprawne i bezpieczne IT przestało być domeną dużych firm. Pięcioosobowe biuro trzyma dziś w chmurze te same dane co korporacja i traci tak samo, kiedy je straci - tylko nikt mu nie proponuje opieki na sensownych warunkach. Uważam, że to trzeba zmienić. Zasady, których pilnuję u dużego klienta, w małej firmie działają tak samo - a często szybciej, bo decyzja zapada od razu i nie czeka trzech miesięcy na akceptację. Skala jest inna, mechanika ta sama.